poniedziałek, 8 stycznia 2018

peeling'owe love



Odkąd pamiętam moje nogi wymagały (i nadal wymagają) poświęcenia im trochę więcej uwagi niż reszcie ciała. Skóra na nich bardzo szybko się wysusza, co jest widoczne najbardziej w okolicy łydek. Dodatkowo po depilacji mam tendencje do wrastających włosków. Jedynym ratunkiem okazało się częste wykonywanie peelingów. Staram się je wykonywać 2-3 razy w tygodniu i dodatkowo w czasie kąpieli myję nogi specjalną gąbką złuszczającą naskórek. 


Jak dotąd moim numerem jeden był cukrowy peeling do ciała Tutti Frutti. Jednak perełka, która ostatnio wpadła w moje ręce skradła mi serce! Czytałam recenzję jednej z masek do twarzy firmy Ziaja. Miała wiele pozytywnych opinii w internecie i postanowiłam ją przetestować. Tak właśnie znalazłam się w sklepie stacjonarnym Ziaji. Jak dotąd wiedziałam o istnieniu tej marki, ale nigdy nie skusiła mnie swoją ofertą do tego stopnia bym zdecydowała się na zakup jakiegoś produktu - aż do teraz. 


Uwielbiam peelingi! Uwielbiam to uczucie wygładzenia mojej skóry, jest wtedy taka delikatna. Dlatego też jak zobaczyłam na półce opakowanie ze świątecznym motywem babeczek i pierników zapragnęłam je mieć. Na próbę wybrałam pierwszy wariant zapachowy: czekolady i pomarańczy. W ofercie świątecznych aromatów są jeszcze: piernik, imbir i cynamon oraz karmelizowany migdał. To co przede wszystkim zachęciło mnie do zakupu, to stosunkowo niska cena. Jedno opakowanie kosztowało około 11 zł (dla porównania Peeling Tutti Frutti w Rossmannie kosztuje 14,99). 


Jeśli chodzi o pierwsze wrażenie to szata graficzna jest prosta i skromna, co akurat jest standardem u Ziaji. Jednak smaczne babeczki skaczące wokół logo firmy pobudziły u mnie świąteczny nastrój i czym prędzej chwyciłam opakowanie i wrzuciłam do koszyka. Pozytywne, pierwsze wrażenie nie kończy się jednak tylko na szacie graficznej. Otwierając opakowanie powitał mnie niesamowicie piękny zapach, który od razu skojarzył mi się z galaretkami w czekoladzie o smaku pomarańczy , które jadłam w dzieciństwie. Zapach jest nienachalny, utrzymuje się w łazience i na skórze po użyciu. 


Konsystencja jest jak marzenie. Zatapiamy rękę w mokrym cukrze, tak miękkim, że można odpłynąć. Peeling jest gęsty, nieprzesadnie naoliwiony, o rozpadającej się konsystencji. Drobinki ścierające są ostre, co jest jego zdecydowanym atutem. Nie potrzebuje dużej siły oraz czasu by usunąć martwy naskórek. Producent zapewnia, że pielęgnacja ciała tym produktem skojarzy nam się z ciepłym puszystym kocem i kubkiem gorącej czekolady. Moim zdaniem faktycznie tak jest! Wykonując ten peeling można się naprawdę rozluźnić. Skóra po użyciu jest gładka i miękka. Peeling nie wysusza skóry i dokładnie złuszcza martwy naskórek. Nie pozostawia tłustej powłoki na skórze, a wręcz ją nawilża. 


Opakowanie jest poręczne, łatwo wydobywa się z niego produkt do samego końca, wiec nic się nie marnuje. 

Jedyne do czego mogłabym się przyczepić to to, że jest na tyle tłusty, że ciężko spłukuje się do z wanny oraz to, że pojemność opakowania mogłaby być większa. Na pewno zakupię go jeszcze raz!

Czytając recenzje w internecie ku mojemu zdziwieniu napotkałam wiele negatywnych opinii, które wyraźnie kłócą się z moim doświadczeniem. Wiele osób narzeka na skład. Jak i również na to, że peeling jest zbyt tłusty i pozostawia na skórze tłustą powłokę, którą ciężko jest spłukać. Zauważyłam, że większość tych negatywnych opinii dotyczy zapachu piernika, imbiru i cynamonu. Mam już go w planach zakupić i ocenić czy warianty zapachowe różnią się składem i jakością.





W skrócie: 

+Wydajny 
+Gruboziarnisty ; dobrze usuwa naskórek
+Przepiękny zapach, który utrzymuje się po użyciu
+Gęsta konsystencja 
+Nawilża skórę
+Przystępność ceny

- Ciężko zmyć peeling z wanny

- Mała pojemność opakowania


A jakie są Wasze perełki jesli chodzi o peelingi do ciała? Pochwalcie się w komentarzach :)  

peeling'owe love

Odkąd pamiętam moje nogi wymagały (i nadal wymagają) poświęcenia im trochę więcej uwagi niż reszcie ciała. Skóra na nich bardzo szybk...